To były długie, aczkolwiek bardzo emocjonujące cztery dni. Do Mediolanu lecieliśmy z nadzieją i marzeniami, wróciliśmy z pucherem! Ale zacznijmy od początku.

FAZA GRUPOWA

Turniej rozpoczęliśmy od fazy grupowej w której to przyszło nam się mierzyć z rosyjskim Winstrike Team (dawni Quantum Belator Fire), brazylijskim Não Tem Como z fnxem i felpsem na czele, oraz z bałkańskim Valliance. Mieszanka narodowości jak i stylów gry przyczyniła się do tego, że na dobrą sprawę nie wiadomo było kto jest zdecydowanym faworytem do awansowania do fazy pucharowej. Nasza ekipa natomiast była bardzo podekscytowana możliwością zmierzenia się z tak różnorodnymi zespołami.

Team Kinguin 16 – 9 Winstrike

Pierwszego dnia przyszło nam się zmierzyć z legendami majora – Winstrike. Dzięki inteligętnie przeprowadzonym wetowaniu, nasze spotkania odbyło się na Tranie. Rozpoczęliśmy od niestety przegranej pistoletówki, lecz to nie przeszkodziło nam wygrać pierwszej połowy z trzema punktami przewagi. Podczas drugiej połowy oddaliśmy przeciwnikom jedynie trzy rundy i zakończyliśmy spotkanie 16 – 9.

Team Kinguin 12 – 16 Valiance

Drugi dzień rozpoczęliśmy od finały wygranych w którym naszym przeciwnikiem było Valiance. Niestety nie weszliśmy dobrze w mecz i po stronie terrorystów zwyciężyliśmy jedynie jedną rundę. Zmiana stron odświeżyła naszą grę i udało nam się zwyciężyć jedenście punktów pod rząd. Niestety nie udało nam się dociągnąć comebacku do końca i ostatecznie to bałkański zespół wyszedł zwycięsko z naszego starcia.

Team Kinguin 2 – 0 Não Tem Como

Ostatni mecz fazy grupowej rozegraliśmy na brazylijskie Não Tem Como. Zespół złożony z legendarnych południowoamerykańskich zawodników, tak jak i my musiał zwyciężyć to spotkanie, aby awansować do dalszej fazy rozgrywek. Lecz w tym meczu to nasi zawodnicy grali pierwsze skrzypce, nie dając szans przeciwnikom i wygrywając już po dwóch mapach. Dzięki temu awansowaliśmy do fazy pucharowej, a nasza walka trwała dalej!

FAZA PUCHAROWA

Po nienajprostszej fazie grupowej, przyszedł czas na półfinały. Trafiliśmy w nim na potencjalnie najmocniejszy zespół z całej fazy pucharowej, czyli The Imperial. Drużyna ta prezentowała bardzo wysoką formę i na kilka tygodni przed turniejem przeprowadziła zmiane prowadzącego, która wyszła im na tyle dobrze, że byli w stanie pokonywać zdecydowanie silniejsze od siebie zespoły. Czekała nas nie łatwo przeprawa, ale pingwiny nigdy się nie poddają!

Team Kinguin 2 – 1 The Imperial

Pojedynek z międzynarodowym Imperial rozpoczęliśmy od wybranego przez nas Dust2. Mapa była bardzo wyrównana, ale niestety nie zdołaliśmy jej wygrać i to przeciwnik triumfował. Drugą mapą w kolejce był wybrany przez przeciwinków Mirage. Niejednokrotnie mierzyliśmy się na tej mapie i zwyciężaliśmy i tak było i tym razem. Decydujący okazał się Train, który był najbardziej wyrównany. Jednak to nam udało się postawić kropkę nad i i zwyciężyć mecz.

Team Kinguin 2 – 0 Windigo

W wielkim finale czekało nas spotkanie z bułgarskim Windigo. Drużyna prezentowała się na turnieju bardzo dobrze, nawet mimo faktu, że grali ze zmiennikiem. Zmagania rozpoczęliśmy po wybranym przez przeciwników Overpassie. Po zaciętej walce doszło do dogrywki w której to udało nam się zwyciężyć 19 – 17. Na drugiej mapie czuliśmy się zdecydowanie lepiej, ale przeciwnicy także nie odpuszczali i ponownie doszło do dogrywki. Po raz drugi wygraliśmy 19 – 17 i zostaliśmy zwycięzcami Zotac Cup Masters Europe.

PODSUMOWANIE

Słodki zmak zwycięstwa! Mimo gigantycznego zmęczenia, byliśmy bardzo zadowoleni z naszej formy i faktu, że wygraliśmy turniej offline. Dzięki zwycięstwu, zawodnicy wzbogacili się o 10000$, a ponadto dostali się na międzynarodowe finały turnieju, na których zmierzą się między innymi z Virtus.Pro! Już nie możemy się doczekać wyjazdu do Hongkongu!